Zawiodły procedury?
Na podst. udzielonego wywiadu w TOK FM z dnia 25 stycznia 2026

Sprawa gwałtu na 22-letniej policjantce w Oddziale Prewencji Policji w Piasecznie wstrząsnęła opinią publiczną, otwierając bolesną debatę o kulturze organizacyjnej w służbach mundurowych. Na antenie Radia TOK FM Bogdan Bąk, emerytowany policjant i współzałożyciel Fundacji „Powiedz Stop”, obnażył mechanizmy, które od lat chronią sprawców kosztem ofiar.
Hierarchia, która więzi
Według Bąka dramatyczne zdarzenie z Piaseczna nie było odizolowanym incydentem. Trudno uwierzyć, by przełożony dopuścił się ataku „nagle”, bez wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych. W jednostkach o strukturze wojskowej, takich jak oddziały prewencji, relacje hierarchiczne są bezwzględne.
W szczególnie trudnym położeniu znajdują się młode funkcjonariuszki – często stażystki zakwaterowane na terenie jednostki. Gdy przełożony zaczyna przekraczać granice, ofiara zostaje osaczona: nie ma realnej drogi ucieczki ani bezpiecznego kanału zgłoszenia nadużyć.
Procedury jako narzędzie opresji
Obecne przepisy często zamiast pomagać, stają się pułapką. Aby zgłosić naruszenie, policjantka teoretycznie powinna poinformować… bezpośredniego przełożonego, który nierzadko jest samym sprawcą lub jego bliskim kolegą. Próba interwencji na wyższym szczeblu wiąże się z koniecznością sporządzenia oficjalnej notatki, co natychmiast czyni sprawę jawną i naraża kobietę na odwet.
„W praktyce większość zgłoszeń kończy się stwierdzeniem braku podstaw do wszczęcia postępowania. Czasem ofiarom odmawia się nawet statusu pokrzywdzonej” – punktuje Bogdan Bąk.
Zmowa milczenia i brak reakcji
Okoliczności zdarzenia w Piasecznie są porażające: policjantka wysyłała prośby o pomoc przez SMS jeszcze będąc w gabinecie sprawcy. Po wyjściu z pokoju świadkowie widzieli jej roztrzęsienie, a mimo to nikt nie zareagował. Sprawcy nie zatrzymano natychmiast, a badanie alkomatem przeprowadzono dopiero po kilku godzinach. Dla Bąka to czytelny dowód na wcześniejsze ignorowanie niewłaściwych zachowań agresora i systemowe zastraszanie ofiary.
Skala problemu: Wierzchołek góry lodowej
Choć o gwałtach w policji słyszy się rzadko (sprawy te trafiają prosto do prokuratury), to zjawiska takie jak molestowanie, nagabywanie i mobbing są codziennością. Szacuje się, że nawet 90% takich przypadków nigdy nie zostaje zgłoszonych. Funkcjonariuszki boją się kary zamiast wsparcia. Formy odwetu bywają brutalne:
wszczynanie absurdalnych postępowań dyscyplinarnych,
odbieranie uprawnień i izolowanie w zespole,
organizowanie upokarzających ankiet, w których koledzy oceniają, czy chcą z daną osobą pracować.
Fikcyjna ochrona
Wprowadzona w 2021 roku procedura antymobbingowa jest, zdaniem eksperta, czystą fikcją. Jest jednoinstancyjna, wyklucza udział pełnomocnika ofiary, a komisję powołuje przełożony, który sam może być stroną w sprawie. System ten zdaje się chronić wizerunek instytucji, a nie skrzywdzonych ludzi.
Fundacja „Powiedz Stop” przygotowała projekt zmian w ustawie o policji. Zakłada on m.in.:
Nadanie mobbingowi statusu poważnego naruszenia dyscypliny.
Przekazanie spraw niezależnym pełnomocnikom ds. praw człowieka.
Projekt ten został jednak zablokowany w poprzedniej kadencji Sejmu przez ówczesne kierownictwo policji, które stało na stanowisku, że „mobbingu w formacji nie ma”.
Mimo tych mrocznych diagnoz, Bogdan Bąk nie zniechęca kobiet do wstępowania w szeregi policji. Podkreśla jednak, że służba ta wymaga pilnych zmian systemowych i odwagi w przełamywaniu milczenia. „Nie bójcie się sygnalizować naruszeń. Jeśli nie możecie liczyć na przełożonych – dzwońcie do nas. Zawsze znajdziemy rozwiązanie” – podsumowuje.
