Nagrywanie przełożonych

Przedstawiamy do konsultowania z Wami bardzo istotnej kwestii tj. nagrywania rozmów w których nagrywający uczestniczy.
Do tej chwili mamy dwa przypadki wszczęcia postępowania dyscyplinarnego w związku z nagraniem przez policjanta rozmowy z przełożonymi i przekazaniu utrwalonego przebiegu rozmowy jako dowodu w toczącym się postępianiu dyscyplinarnym.

Obie sprawy wyglądały bardzo podobnie. Było prowadzone postępowanie dyscyplinarne w zakresie zachowań opisanych przez przełożonych. Ujmując to inaczej, postępowania zostały wszczęto w oparciu jedynie o relacje przełożonych. Przełożeni nie mieli wiedzy, iż przebieg zdarzenia był rejestrowany przez policjanta. W ramach prowadzonego postępowania dyscyplinarnego zeznana przełożonych często opisywały rzeczywistość trochę inaczej niż zapamiętał to obwiniony. Dlatego obwiniony utrwalony przebieg rozmowy przekazał, jako wniosek dowodowy, do toczącego się postępiania dyscyplinarnego.
Ze względu, że treść nagrania w sposób istotny przemawiała na korzyść obwinionego, wręcz potwierdzała fakt braku podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, trzeba było coś wymyślić. No to wszczęto postępowanie dyscyplinarne
za nagrywanie rozmowy bez wiedzy jej uczestników kwalifikując to jako naruszenie dyscypliny służbowej w myśl art. 132 ust 3 pkt 11 ustawy o Policji, czyli umyślne naruszenie dóbr osobistych innego policjanta. Jedno z postępowań zakończyło się umorzeniem w drugiej instancji, drugie postępowanie jest w toku.

Należy dodać, że w obu przypadkach rozmowy nagrywane były poza strefami bezpieczeństwa i wykorzystane zostały wyłącznie jako dowody w toczących się postępowaniach dyscyplinarnych.

Wasze opinie będą dla nas cenne, nie tylko w zakresie interpretacji prawnej, ale w szczególności w zakresie wskazania,
jaki cel przyświecał przełożonemu wszczynającemu to postępowanie, czy celem tym było kształtowanie właściwego poziomu dyscypliny, czy jednak pokazanie krnąbrnemu policjantowi kto tu rządzi.